środa, 6 marca 2019

Wcierka banfi - najlepsza wcierka ever ?

Pozostajemy w temacie wcierek. To bardzo aktualny temat dla każdej grupy wiekowej.
O moich top wcierkach do skóry głowy i włosów pisałam Wam już TU i TU.
Dziś na główny plan wysuwa się wcierka Banfi, kultowa wśród włosomaniaczek.





Długo się zastanawiałam, czy w ogóle pisać o wcierce Banfi. Królowa wcierek wśród włosomaniaczek, wobec której miałam , muszę przyznać, ogromne oczekiwania. Mam mieszane uczucia. Butelka jest fatalna ( tu nawet nie ma dyskusji), musiałam ją przelewać do innych atomizerów, rozlewając połowę wcierki dookoła. Zapach mdły i dla mnie nieprzyjemny, dziwny, specyficzny i niespotykany ( choć niektórym w mim najbliższym otoczeniu się podobał). Stosowałam ją na początku na umytą skórę głowy. I zostawiałam.  Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że nie przeczytałam instrukcji co do sposobu użycia. :D  Jak się okazało, wcierkę należało zmywać. I nagle stało się jasne dlaczego mam po użyciu nieprzyjemne uczucie SKORUPY na skórze głowy ( przy żadnej innej wcierce tak nie miałam). Wcierkę jak się okazało należy nałożyć na umytą skórę głowy i po 10 minutach spłukać ... Co już jest dla mnie problematyczne, bo i tak moje mycie trwa nieprzeciętnie długo a ten sposób jeszcze je wydłużał. Więc zaczęłam stosować przed myciem. I ten sposób okazał się najwygodniejszy. Jakie są u mnie efekty? Włosy nie wypadają, ale nie wypadały również przed użyciem, pozostały zdrowe i mocne, jest ich sporo. Nie zauważyłam wysypu babyhairi właściwie przez trzy miesiące na mojej głowie nie działo się totalnie nic. Nie było ani dobrze ani źle. Dochodzę do wniosków, że ani nie pomogła ani nie zaszkodziła. 
Wiem, że wiele osób wychwala pod niebiosa, więc warto spróbować. 
Być może jestem jakimś wyjątkiem? :)

A jakie są wasze odczucia po jej użyciu?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...